Nowe pismo Chestertona

         Blisko od dwuch miesięcy Gilbert Keith Chesterton wydaje nowe pismo, noszące specyficznie angielski tytuł „G. K's Weekly" (Tygodnik Gilberta Keitha). Pismo to ze względu na treść, kierunek polityczny i osobę redaktora budzić musi w czytelnikach polskich nader żywe zainteresowanie.

         Jak wiadomo, G. K. Chesterton przez szereg lat redagował tygodnik „The New Witness", dając w nim swobodny wyraz swoim poglądom. — Jednakże „The New Witness", popierany przez nieliczną stosunkowo grupę inteligencji, nie rozchodził się szeroko i nie zdobył dla siebie popularności poza szczupłemi rzeszami czytelniczemi. Jedną z głównych przyczyn tego był fakt, ze „The New Witness" jako przedsięwzięcie dziennikarskie nie rozporządzał dostatecznym kapitałem i nie był sprzedawany po cenach konkurencyjnych. Numer „The New Witnessa" kosztował jeden szyling, gdy większość przeważna czasopism tego samego typu sprzedawana była za połowę tej ceny (sześć pensów). To też gdy powzięto projekt założenia pisma, któreby przemówiło do szerszych kół czytelniczych, niż „The New Witness", realizację projektu zaczęto od gromadzenia odpowiednich środków. Wysokość potrzebnego kapitału określono na 10.000 funtów sterlingów. Zgromadzenie tej sumy, na którą się złożyły niewielkie przeważnie subskrypcje, zajęło prawie dwa lata. „G. K's Weekly", zrazu ozdobiony na okładce portretem Chestertona, potem wyglądem zewnętrznym podobny zupełnie do „The New Witnessa" zaczął wychodzić od 21 marca roku bieżącego [1925 - przyp. B. Z.]. Ceną nie różni się od innych tygodników angielskich: egzemplarz sześć pensów. W tytule pisma uwydatniono, że jest ono osobistym organem Chestertona. Nadzieje bowiem na powodzenie perjodyku oparto głównie na światowej sławie redaktora.

         Sławę tę zdobył Chesterton zwłaszcza utworami beletrystycznemu, wszak i u nas znany jest przedewszystkiem jako autor „Napoleona z Notting Hillu", „Człowieka, który był Czwartkiem" i „Niewinności księdza Browna". Jednakże nawet ci, którzy czytają te czy inne jego prace, nie należące do beletrystyki (a takie właśnie przeważają w jego dorobku pisarskim) nie zawsze zdają sobie sprawę z tego, że mają do czynienia nietylko z wyjątkowo świetnym talentem literackim, nietylko z olśniewająco błyskotliwym dowcipem. Chesterton nie jest odpowiednim pisarzem dla tych, co gustują przedewszystkiem w efekcie. Efekt maniery pisarskiej Chestertona jest tak duży, że dla wielu jest on główną racją podziwu dla autora, myśli w nim nie szukają, boby to podziwu ani zadodowolenia nie zwiększyło. W pewnych wypadkach rozumienie Chestertona mogłoby nawet poważnie zmniejszyć jego popularność: czy utrzymałby się dzisiejszy stosunek Wiadomości Literackich do Chestertona, gdyby pogląd na Żydów tego ostatniego był dostatecznie znany? — Lecz nie chodzi tu o drobiazgi; chodzi o stwierdzenie, że autor „Nowej Jerozolimy" jest istotnie umysłem potężnym, jakiemu niewiele równych znaleźć można w publicystyce. Tym, którzy cenią ideową głębię Chestertona, żałować czasem przychodzi, że niepotrzebnie zabawia on czytelników parodoksem, który stał się dlań zwyczajną, pospolitą formą wyrażania myśli.

         Niejednemu wydaje się może, że polonofilskie sympatje tego pisarza są tylko pewnego rodzaju dziwactwem. Jak wiadomo, Chesterton należy do najgorętszych w Anglji przyjaciół Polaki i jest tam najbardziej utalentowanym szermierzem jej sprawy. Tymczasem ten jego stosunek do nas nie jest czemś oderwanem, lecz harmonizuje najzupełniej z ideowem stanowiskiem Chestertona. Wogóle swe ideowe stanowisko zdobywał Chesterton w drodze harmonijnego rozwoju, przez samorodność i ciągłość życia wewnętrznego. Koncepcja „Napoleona z Notting Hillu" zrodziła się jeszcze gdy był uczniem szkoły średniej (jak o tem opowiada w „Strand Magazine" z marca r. b.); nie potrzebował jej zmieniać, gdy znacznie później, porzuciwszy studja malarskie, idąc za powołaniem pisarskiem przystąpił do jej realizacji. Pewne wczesne przeżycia legły na zawsze u podstawy jego poglądów: np. odczucie świętości niektórych rzeczy bliskich, pospolitych, zaczerpnięte z wrażeń dzieciństwa.

         Chesterton poglądów swoich nie wyłożył nigdy w postaci systematycznej, choć wszystkie jego utwory, nawet czysto beletrystyczne, noszą na sobie odbicie zapatrywań autora. Chestertona cechuje głębokie poczucie religijne; oddawna (jako anglo-katolik) sympatyzował z katolicyzmem, a oficjalnie przeszedł na łono Kościoła rzymskiego przed dwoma laty. Nie jest międzynarodowcem ani pacyfistą; jest nacjonalistą, przyjacielem Francji i wrogiem prusactwa; nie jest jednak imperjalistą, przeciwstawia się unjonizmowi, który pojmuje jako połączenie mechaniczne, bez świętych węzłów patrjotyzmu. W piśmie swem prowadzi walkę z ustrojem wielkokapitalistycznym, a jednocześnie jest przeciwnikiem socjalizmu i demokracji, opartej na głosowemu powszechnem. Sprawę żydowską uważa za zagadnienie międzynarodowe wielkiej wagi, a Żydów za społeczność pasożytniczą. Jak widzimy nawet na tle tych kilku przykładowo podanych punktów zrozumialsze się stają sympatje polonofilskie Chestertona.

         W każdym niemal numerze pisma znajdujemy jakieś życzliwe dla Polski wzmianki lub nawet dłuższe ustępy, skreślone piórem redaktora. Gdy się zważy, jakie rozmiary i charakter przybrała propaganda antypolska w prasie angielskiej, gdy się np. czyta w „New Statesmanie", organie Labour Party, że „co do „korytarza" i uprzemysłowionej części Górnego Śląska nie trzeba żadnych wywodów: wszyscy, prócz Polaków, uznają przytłaczającą słuszność roszczeń niemieckich. Połacie te w każdym razie wrócą do Niemiec przed rokiem, powiedzmy, 1940" — to ocenimy właściwie pożytek, płynący z takich np. uwag Chestertona: (G. K's Weekly, Nr. 7).

         „...Bardzo to uprzejmie ze strony Niemiec, że chcą gwarantować nietykalność Belgji. Wchodzi to widać u nich w zwyczaj. Lecz naszem zdaniem to, że Prusak ma zwyczaj przestrzegać swych gwarancji względem Belgji nie jest dla nas dostatecznym powodem niedotrzymywania gwarancji względem Polski. Prusak, że zacytujemy jego własne bluźnierstwo, nadal chciałby spożywać eucharystyczne ciało Polski. Ale to nie powód, byśmy ku własnej zgubie brali udział w tej czarnej mszy".

         Obok Chestertona (który stale pisuje artykuły wstępne zamieszcza wiele drobnych notatek politycznych i feljetonów) zasilają „G. K's Weekly" inni znani pisarze angielscy, publicyści, powieściopisarze i poeci, śród których na pierwszem miejscu należy wymienić świetnego historyka i stylistę, b. posła do parlamentu, Hilarego Belloca.

         Publiczność polska, chętnie wydająca pieniądze na kupowanie różnych „magazynów" angielskich, zwrócić powinna uwagę przedewszystkiem na nowe pismo Chestertona. I zainteresowanie i wydatek będą w tym wypadku zupełnie usprawiedliwione.

W.J. Chwalewik, "Myśl narodowa", nr 21, 1925r. (z zasobów Wielkopolskiej biblioteki cyfrowej)

Powrót