"Wątpliwości księdza Browna"

        Ostatnia notka w tym tygodniu, jako, że zaczyna mi już brakować materiału.:)

         Z twórczością Chestertona miałam dotychczas pewien problem. Jego sposób myślenia i styl (powiedzmy sobie szczerze- jak na poważnego pisarza czasami odjechany), jakoś nie do końca do mnie trafiały. Z "Ortodoksji", gdzie przedstawił swoją intelektualną drogę do katolicyzmu, niewiele zrozumiałam. Lepiej było ze szpiegowsko-metafizycznycm "Człowiekiem, który był Czwartkiem", ale i tu chyba sporo mi umknęło. Gdzieś pośrodku sytuuje się "Kula i krzyż". Na półce stoi sobie jeszcze "Latająca gospoda", ale aż bałam się po nią sięgać, głowa mnie bolała na sama myśl co tez autor tym razem wykombinował.

         Tymczasem, zupełnie niespodziewanie, trafiłam na jego książkę, którą nie tylko jestem w stanie strawić, ale nawet przyswoić.

         Mowa o opowiadaniach kryminalnych z serii o księdzu Brownie. Już od pierwszych stron można rozpoznać charakterystyczny styl Chestertona, strony zaludniają się mniej lub bardziej groteskowymi postaciami, niektóre sceny przypominają sen wariata albo surrealistyczne obrazy. O dziwo, konstrukcja opowiadań jest klarowna, Chestertonowi najwyraźniej dobrze zrobiła dyscyplina wymuszona przez krótką formę, gdzie akcję trzeba zmieścić na 30 stronach.

         Opowiadania mają jeden wspólny motyw, w każdym występują zjawiska nadprzyrodzone (duchy, klątwy, wyrocznie , cuda), które mają zamaskować zbrodnię i ukryć jej sprawcę. Wszyscy bohaterowie (wyznawcy racjonalizmu) dają się na to nabrać, poza księdzem Brownem, który postrzegany przez wszystkich jako reprezentant rzekomo największego zabobonu świata, czyli katolicyzmu, częsciowo właśnie dzięki swojej wierze (widać, że nie tylko powierzchownej, a dość głęboko przemyślanej), jest w stanie oddzielić ziarno od plew i prawdziwe zjawiska nadprzyrodzone od nadprzyrodzonego bełkotu. Oczywiście analityczny umysł księdza też odgrywa tu swoją rolę:).

         Oprócz pomysłowych historyjek kryminalnych mamy tu więc wstawki filozoficzno-etyczne. Głównie koncentrują się one na 4 pojęciach :wiary, rozumu, zabobonu i sceptycyzmu(wg. Chestertona sprzeczności i podobieństwa między tymi pojęciami niekoniecznie przebiegają tam, gdzie nam się intuicyjnie wydaje- czesto bowiem deklarowani sceptycy, przy bezpośrednim zetknięciu się z niewytłumaczalnym, mają skłonność, aby uwierzyć w każdą... bzdurę). Na marginesie tych historii autor porusza zresztą inne "poważniejsze" zagadnienia, mnie zaciekawiły uwagi na temat buddyzmu. Z reguły są to króciutkie wstawki, bądź pojedyncze uwagi, więc nie przeszkadzają tym, którzy czytają tę książkę dla intrygi kryminalnej bądź nastroju.

         Plusem są same historie kryminalne- bardzo pomysłowe i z klasą. Aż czasem chciałoby się wrócić do czasów, kiedy przestępcy mieli wystarczającą fantazję, żeby np. sfingować zmartwychwstanie księdza Browna (tyle, że nie jestem pewna, czy takie czasy kiedykolwiek były). Kolejna zaleta to niepowtarzalny klimat, taki w połowie drogi do XIX-wiecznej powieści grozy. No i jeszcze jeden plus- są to opowiadania. Nie trzeba brnąć przez całą książkę, żeby się przekonać, czy nam się podoba, można na próbę zaserwować sobie jedno, za jakiś czas kolejne, itd. Mam zresztą wrażenie, że to książka nadająca się raczej do powolnego czytania. Co tu dużo mówić- polecam:).

filetyzizydora.blogspot.com

Powrót