Motywy ideowe twórczości Chestertona(1)

        Pogłębiająca się wśród inteligencji polskiej świadomość współczesnego kryzysu cywilizacji europejskiej sprawia, że nasz myślący ogół przestaje być bezkrytycznym spożywcą wszelkich nowatorstw, importowanych z zagranicy, zaczyna zdawać sobie sprawę z tego, że tradycyjne wartości cywilizacji europejskiej, a więc i polskiej, z jednej stony są kwestjonowane, z drugiej zaś znajdują oddanych obrońców - i z zaciekawieniem przypatrywać się zaczyna czołowym w tej walce idei zapaśnikom. Pozwala to spojrzeć pod właściwym kątem na twórczość Chestertona nawet tym, którzy znają go tylko ze słyszenia, jako publicystę i baletrystę. Dość powszechnie już u nas wiadomo, że Chesterton jest jednym z najpierwszych w literaturze współczesnej szermierzy tradycyjnych ideałów cywilizacji europejskiej, że przeto twórczość jego, świetna jako zjawisko literackie, przedewszystkiem budzi interes z ogólno - kulturalnego punktu widzenia.

         W istocie tak ideowy to autor, że nawet z tych paru utworów, udostępnionych publiczności naszej przez tłumaczów, powziąć można niejakie wyobrażenie o jego sylwetce duchowej. Nie mogą one zato dać czytelnikowi polskiemu pojęcia o tem, jak olbrzymi jest twór pisarski Chestertona i jak różnoraki. Naliczymy tam około pięćdziesięciu publikacyj książkowych - w czem nic szarego, liczmanowego, dziennikarskiego-wszystko zamaszyste niezrównanie, przebujnie fantazyjne, indywidualne, twórcze! Zdumienie wzrasta, gdy się zważy, że autor liczy dopiero pięćdziesiąt trzy lata (urodzony w r. 1874) i pierwej próbował swych sił w malarstwie, niż w literaturze.

         Tylko najważniejsze pozycje w dorobku tym możemy tu wyszczególnić. Zacznijmy od studjów o malarzach (książki o Wattsie, o Blake'u). Dalej wymieńmy prace biograficzno-literackie (o Browningu, o Dickensie, o Bernardzie Shaw, o Św. Franciszku z Assyżu). Wspomnijmy dalej o studjach krytyczno - literackich, jak „Okres wiktorjański w literaturze". Jako reprezentacyjne zbiory poezyj zacytujemy: „Balladę o białym koniu", „Rycerza obłąkanego", „Balladę o Św. Barbarze i inne poematy", „Panią siedmiu mieczów" (książka obejmująca wiersze ku czci Matki Boskiej). Dalej powieści: „Napoleon z Notting Hillu", „Człowiek zwany Czwartkiem" (przekład polski W. Rzymowskiego zatytułowany: „Delegat anarchistów"), „Kula i Krzyż" „Żywy człowiek" (Man alive), „Latająca oberża". Nowele: a więc serja „detektywna", której bohaterem jest ksiądz Brown (tytuły powiadają kolejno o „Naiwności", „Mądrości" i „Niedowiarstwie" ks. Browna), i inne zbiory: „Człowiek, wiedzący zbyt wiele", „Opowiadania o dalekonośnym łuku". Jest jeden utwór dramatyczny co do formy, właściwie zaś dyskusyjno-religijny, p. t. „Czary" (Magic). - „Nowa Jerozolima" i „Com widział w Ameryce" - to suto przeplatane dywagacjami wrażenia z podróży. „Krótka historja Anglji", „Barbarzyństwo Berlina", „Zbrodnie Anglji" - to pisma historyczno-polityczne, „Wieczysty człowiek" i „Kościół Katolicki, a nawrócenie" za przedmiot mają zagadnienia religijne. Dział najobszerniejszy wreszcie - to zbiory szkiców, fejletonów lub artykułów, bądź luźno powiązanych, jak „Strasznie ważne drobnostki", albo „Alarmy i wycieczki", bądź złączonych jedną myślą przewodnią, jak „Ortodoksja", „Świat wykolejony", „Eugenika oraz inne zła", „Zarys zdrowego myślenia" etc.

         Przyjrzyjmy się nieco głównym motywom ideowym tej twórczości.

         Chesterton nie jest jedynym katolikiem wśród czołowych postaci piśmiennictwa angielskiego ostatniej doby. Niepospolita twórczość powieściopisarska prałata R. H. Bensona, zmarłego na początku wojny, poświęcona była w całości propagandzie idej katolickich. Temu samemu celowi służy wielki talent Hilarego Belloca, historyka, polityka, poety i beletrysty. Nie należy też zapominać, że z podłoża kultury katolickiej wyrosła równiaż twórczość Józefa Conrada, oznajmiająca się szeregiem cech obyczajowo-moralnych, jako produkt tej gleby (choć obca katolizmowi filozofją). Ale autorowie ci albo, jak Benson, należeli do katolickiej hierachji kościelnej, albo, jak Belloc i Conrad, byli synami narodów katolickich, Chesterton natomiast jest niesłychanie ciekawym przykładem twórcy, który odwrócił się od anglikanizmu i wszedł na drogę sympatyj do katolicyzmu (z samem nawróceniem inna oczywiście sprawa) orjentując się swoim zmysłem poetyckim. Cóż odkryła poecie ta władza?

         Że Chesterton jest szczerym poetą, o tem wątpić nie może nikt, kto wczytał się w pisma tego autora. Jest w najlepszych jego rzeczach improwizacyjna bezpośredniość natchnienia, pierwiastek upajający, ów „wyskok poezji", trunek, którego się nie da podrobić.

         Otóż siłę Chestertona stanowi zdolność poetyckiego widzenia rzeczy powszednich, blizkich, pospolitych. Obdarzony podwójnym wzrokiem poeta widzieć w nich umie, poza pospolitością, element niezwykły i święty. Uczucie, podobne temu, które Kasprowicz wyraził w słowach:

„Gdybym nie wstydził się ludzi,
Choć ślepi są, głusi i niemi,
Z podziwu bym ukląkł na widok
Najmniejszych pyłków ziemi.
Najmniejszy listek na drzewie,
Najlichsza rosy kropelka
Czci mojej były przedmiotem,
Tak Twoja władza jest wielka"

         przenika także twórczość Chestertona - i jest także u niego w tem wzruszeniu coś religijnego. Różnica polega na tem, że nie pyłki ziemi najsilniej pociągają wyobraźnię Chestertona, lecz również bezbarwne z pozoru pyłki przeszłości historycznej, okruchy tradycji, wdeptane w ziemię obojętnemi stopami. Właśnie nieoficjalna, nieuczczona, wzgardzona tradycja znajduje w nim najgorętszego orędownika. W pyłku tradycji widzi on ten sam naturalny element, co w ziarnku piasku, w źdźble trawy.

         Już przeżycia z czasów dzieciństwa wtajemniczyły Chestertona w nadprzyrodzone piękno przeszłości. Chłopak chodząc do szkoły szaremi, codzień temi samemi ulicami Londynu, spostrzegł, że z temi ulicami, mimo całej ich brzydoty, wspomnienia związały go już nierozerwalnie jakimś sposobem jedynym. I wtenczas w głowie uczniaka powstał pomysł napisanej znacznie później powieści o bohaterskiej obronie Notting Hillu przed świętokradczym zamachem.

         Serdeczność takich przeżyć ukazała poecie, ile żywego jest w tradycji narodowej, ile moralnego w czci dla niej - i prześwietliła cały jego nacjonalizm. Poetyckie odczucie świętości rzeczy blizkich, i codzień spotykanych dało jego wyobraźni oprzeć się o ziemię ojczystą i w niej osiąść na stałe, pozwoliło widzieć ojczyznę nietylko jako małobarwną rzeczywistość aktualną, lecz także jako kraj baśni. Tradycjonalizm i nacjonalizm Chestertona wyrosły więc z samorodności i ciągłości życia duchowego, jako doktryny, nie przekreślające tego życia, lecz z bujności jego wykwitające.

         Przeniesienie punktu ciężkości na walory duchowe, przy konkretnym osadzeniu umiłowań w ziemi ojczystej, przywrócić musiało dawne miejsce w hierarchji wartości ideałom średniowiecznej cywilizacji europejskiej, wytworzonym przez katolicyzm, a dziś przeważnie traktowanych na Zachodzie jako przeżytki i błahostki. Tymczasem właśnie kult imponderabiljów jest motywem tak zasadniczym twórczości Chestertona, że zilustrujemy rzecz przykładem. W roku dwutysięcznym którymś Adam Wayne, burmistrz Notting Hillu, sprzeciwił się projektowi zburzenia pewnych starych ulic tej dzielnicy, rzuconemu przez innych burmistrzów londyńskich, a mającemu na celu przeprowadzenie nowej, wygodniejszej arterji komunikacyjnej. Idea komunikacji, aczkolwiek czczona podówczas powszechnie, dla Wanye'a nie ma owego autorytetu: wyżej stawia on swe przywiązanie do Notting Hillu. Nie pomagają perswazje króla (wybieralnego w owej epoce): bo czemuż sprawa Notting Hillu, dzielnicy, z którą mieszkańców związały wszystkie ich wspomnienia, miałaby być humorystyczna? Wayne nie ustępuje - zaczyna się wojna. Broń należała w owych czasach do rekwizytów nierealnych, to też wojska uzbroiły się w halabardy. Przeciw Notting Hillowi stoją wszystkie inne dzielnice Londynu. Lecz daremnie starają się oblegający zgnieść Wayne'a potworną przewagą liczby. Okazuje się, że oblężeni biorą swoją sprawę serjo i gotowi są do ofiar-imponderabilja te sprawiają, że Wayne z walki wychodzi zwycięscą.

         Oto, w jaki sposób wyraża Chesterton prawdę, że istnieje świat wartości moralnych, któremu nie imponują sukcesy cywilizacji materjalistycznej, ani wywody arytmetyczne, choćby operowały „miljonami mnożonemi przez miljardy". Poeta wartości te zna, stąd charakterystyczna jego postawa pewności moralnej, stąd przebijający ze wszystkich pism Chestertona ton afirmacji, stąd optymizm, wypływający z przeświadczenia, że choćby wszystko się zawaliło, to przecież pewne prawdy się ostaną. Wszystko to sprawiło, że poeta nie mógł czuć się dobrze w atmosferze rozkła dającego się protestantyzmu angielskiego, że ze sposobu myślenia stał się katolikiem, zanim jeszcze oficjalnie przeszedł na łono kościoła rzymskiego przed czterema laty. Przejście to zaś było aktem gorejącej wiary - niepodobna bez wzruszenia czytać autobiograficznych wzmianek w wierszach religijnych, napisanych w tym okresie. W wierszu „Regina Angelorum" opowiada Chesterton, Jak Najświętsza Panna udała się z Anglji do nieznanej krainy aniołów, którzy zobaczywszy ją, „przed tą pięknością nie do zniesienia w proch padli, - jak pierwej my".

         Widzimy zatem w Chestertonie głosiciela prawd prostych, a głębokich, szermierza ideałów tradycyjnych - tymczasem obwołano go miłośnikiem paradoksu. Paradoksów ideowych w myśleniu chestertonowskiem właściwie wcale niema. Raczej paradoksy wytworzyła sytuacja historyczna, w której przyszło Chestersonowi tworzyć i działać.

         Reprezentujące kulturę religijną oraz ideę kościoła powszechnego państwa katolickie w poniżeniu politycznem. Czciciele idei egoizmu narodowego, burzyciele jedności chrześcijańskiej średniowiecza - państwa protestanckie - orędownikami uniwersalizmu i założycielami Ligi Narodów. Kapitalizm, wywyższający się ponad cywilizację rolniczą. Relatywizm, obwołujący się za bezwzględną prawdę. Uwydatniając to wszystko, uwydatnił tylko Chesterton paradoksalność sytuacji historycznej, - inna rzecz, że posługuje się chętnie paradoksem, jako czysto formalnym środkiem stylistycznym, i nawet popada czasem w zmanierowanie pod tvm względem.

         Na zakończenie parę słów o poglądach politycznych Chestertona. Jak wiadomo jest on redaktorem tygodnika „G. K's Weekly". Nie oczekując zbawienia Europy od przechodzących poważny kryzys ideowy potęg protestanckich, w polityce zagranicznej sympatjami zwraca sią ku państwom katolickim. Nie trzeba tłumaczyć, że polonofilizm jego w szczególności nie jest czemś przypadkowem. Zdziwić może czytelnika polskiego wiadomość, że redaktor „G. K's Weekly", będąc nacjonalistą, opowiada się jaknajbardziej stanowczo przeciw unionizmowi - jest to jednak naturalną konsekwencją tego, że Chesterton nie podziela dość powszechnie przyjętego w potęższych państwach zachodnich poglądu, iż "ojczyzna jest spółką dla wyzyskiwania innych narodów". Ojczyznę pojmuje, jak się ją jeszcze w Polsce naogół pojmuje: nie jako źródło dochodów, lecz jako ideał, wymagający bezinteresownej służby. Tak więc słynną wystawą w Wembley uznał za chybioną, gdyż symbolizowała ona tylko dobrobyt imperjum brytyjskiego; za wzór dla patrjotyzmu angielskiego wskazał wówczas narody, które potrafiły kochać ojczyznę nieszczęśliwą i odwalić kamień z jej gropu; kraje takie, jak Serbja, Polska, Irlandja.

         Do rządów parlamentarnych w swoim kraju odnosi się Chesterton nieufnie, określając je, jako maskaradę: prawdziwe decyzje zapadają bowiem nie w parlamencie. Pragnie zmniejszyć zło industrjalizmu przez reformę rolną i umożliwienie pracy na własnym kawałku ziemi możliwie największym zastępom obywateli Zjednoczonego Królestwa, jest bowiem zdecydowanym zwolennikiem własności prywatnej i przeciwnikiem kollektywizmu, jak również kapitalizmu. Proponuje zatem zorganizowanie wytwórczości z powrotem na zasadzie idei średniowiecznych cechów - myśl, opracowana gruntownie pod względem teoretycznym przez Hilarego Belloca.



(1)Niniejszy tekst został uzupełniony przekładem felietonu GKC, pt.:"O nowym imperjalizmie".

Witold Jerzy Chwalewik, "Myśl narodowa", nr 10, 1927r. (z zasobów Wielkopolskiej biblioteki cyfrowej)

Powrót