Umysłowy postęp


        Czy ludzki umysł jest zdolny do postępu, to kwestia dyskutowana stanowczo zbyt rzadko, jeśli wziąć pod uwagę, że groźna to rzecz, opierać nasz światopogląd społeczny na dyskusyjnej teorii, o której się nie dyskutuje. Nawet jeśli założymy, że istniało w przeszłości bądź zaistnieje w przyszłości coś takiego jak rozwój lub stopniowe ulepszanie umysłu ludzkiego, to i tak można ostro oponować przeciw nowoczesnym poglądom na to ulepszanie. Nowoczesne poglądy mają tę wadę, że w ten czy inny sposób zawsze zatrącają o zrywanie więzi, przekraczanie granic, odrzucenie dogmatów. Tymczasem o ile w ogóle zachodzi jakiś rozwój i wzrost w dziedzinie intelektu, musi on z definicji oznaczać rozwijanie i wzrost czegoś, co już istnieje - istniejących przekonań w przekonania bardziej wyraziste, istniejących dogmatów w dogmaty coraz liczniejsze. Umysł ludzki to maszyna do wyciągania wniosków; jeśli nie wyciąga wniosków, to zardzewiał.

         Kiedy słyszymy, że ktoś jest za mądry by uwierzyć w Boga, słyszymy wypowiedź wewnętrznie sprzeczną. Zupełnie jakby chodziło o gwóźdź, który jest za dobry, by utrzymać kilim, albo zasuwę, która jest za mocna, by utrzymać drzwi zamknięte. Wbrew tezom Carlyle'a, człowiek nie może zostać zdefiniowany jako zwierzę, które tworzy narzędzia. Mrówki, bobry i inne zwierzęta też tworzą narzędzia, w tym sensie, że się nimi posługują. Człowiek powinien zostać zdefiniowany jako zwierzę, które tworzy dogmaty. Piętrząc doktrynę na doktrynie, wniosek na wniosku, w dziele wznoszenia jakiejś niezwykłej konstrukcji filozoficznej czy religijnej człowiek staje się coraz bardziej człowiekiem. Lecz kiedy odrzuca jedną doktrynę za drugą w akcie wyszukanego sceptycyzmu, kiedy oświadcza, że nie pozwoli się uwiązać do jednego tylko systemu filozoficznego, kiedy twierdzi, że wyrósł z definicji, kiedy mówi, że nie wierzy w ostateczny cel, kiedy, w swojej wyobraźni, zasiada niczym Pan Bóg we własnej osobie, nie wyznając żadnej religii, lecz spoglądając na wszystkie z góry, wówczas, w miarę jak ów proces się posuwa, człowiek powoli roztapia się na powrót w nieokreśloności wędrownych zwierząt i nieświadomości trawy. Drzewa nie posiadają dogmatów. Warzywa są wybitnie tolerancyjne.

         Skoro zatem, powtarzam, ma istnieć postęp umysłowy, musi to być postęp w konstruowaniu konkretnego życiowego światopoglądu. Ten światopogląd musi być słuszny, a wszystkie inne błędne.

G. K. Chesterton "Heretycy" (267-268), Warszawa - Ząbki: 2004

Powrót