Demokracja


        Konsekwencją wiary w Zwykłego Człowieka była u Chestertona wiara w demokrację. Nie podzielał opinii konserwatystów, przekonanych, że demokracja jest źródłem degeneracji państwa we współczesnym świecie. "Idea demokratyczna, tak jak ja ją rozumiem, polega na tym, że wielka masa zwyczajnych ludzi, łącznie z ludźmi ubogimi i pracującymi, powinna mieć jak największy bezpośredni wpływ na rząd. Idea ta niesie swoje własne nader realne rodzaje zła, ale nie sądzę, by to akurat zło, które dziś widzimy, było jej wynikiem". Przeciwnie - uważał, że rozkład współczesnych systemów demokratycznych to skutek faktu, że nie są to w istocie systemy demokratyczne, lecz oligarchiczne.

        Wielokrotnie podkreślał, że demokracja - świecka religia współczesności - ma korzenie zasadniczo nie ateńskie, lecz chrześcijańskie, i kiedy odciąć ją od chrześcijaństwa, prędzej czy później obumrze:

"Nowożytna demokracja opiera się bowiem na idei, że wszystkim ludziom właściwa jest pewna szczególna świętość i godność - a jest to idea zaczerpnięta wyłącznie z religii. Gołym okiem widać, że ludzie nie są sobie równi umysłowo ani fizycznie. Skoro więc z punktu widzenia etyki istnieje pomiędzy nimi równość, musi to być równość niewidzialna i mistyczna."

        Nie żywił jednak żadnych złudzeń co do współczesnej demokracji parlamentarnej i systemu partyjnego:

"System partyjny zbudowano na koncepcji fair play. Koncepcja ta głosi, że głupota i jałowość powinny być sprawiedliwie rozdzielone pomiędzy obie strony. To niezgodne z duchem sportu, by jedna strona gromadziła olbrzymie i bogate zasoby bredni, a druga musiała kontentować się jedynie nagą prawdą. (...) Polityka partyjna jest grą, którą można porządnie uprawiać dopiero wtedy, gdy rozliczne przejawy absurdu i hipokryzji zostaną starannie i po równi przydzielone każdej partii. (...) Odtrącić je - to zdobyć niesprawiedliwą przewagę nad przeciwnikiem, który wciąż rzetelnie zatacza się pod ciężarem własnego matołectwa."

        Podobnie jak jego brat Cecil i Hilaire Belloc, uważał, że system partyjny opiera się w istocie na pozornych różnicach, maskujących wspólne interesy polityczne i ekonomiczne. Belloc i Cecil - którzy ramię w ramię walczyli o jawność funduszy partyjnych i źródeł finansowania partii - tak to podsumowali w swojej wspólnej książce, The Party System:

"Nie dziwiliśmy się, że Romeo pokochał Julię, choć on należał do Montekich, a ona do Kapulettich. Gdybyśmy jednak odkryli, że pani Kapuletti była z domu Monteki, że pani Monteki była cioteczną siostrą starego Kapuleta, że Merkucjo był jednocześnie siostrzeńcem Kapuleta i szwagrem jakiegoś Montekiego, że hrabia Parys był ze strony ojca skoligacony z jednym rodem, a ze strony matki z drugim, że Tybalt był pasierbem wuja Romea, zaś zakonnik, który dał ślub Romeo i Julii był stryjem Julii i powinowatym Romea - zapewne doszlibyśmy do wniosku, że cała waśń między oboma rodami toczyła się głównie gwoli dostarczenia ludowi Werony teatralnych rozrywek."

        Opinie, które Chesterton wyrażał na temat polityków jako takich, czy też konkretnych liderów politycznych, zawierają wyjątkową u niego dawkę złośliwości:

"Wyczytałem niedawno w jednej z owych gazet, w których pokładam mą prostą wiarę, że w nowym budynku Sądów umieszczone zostaną freski, przedstawiające Sprawiedliwość w formie alegorycznych postaci. To samo źródło podaje, że postacie te będą posiadać twarze współcześnie żyjących, wybitnych ludzi. (...) Nie oponuję co do zasady przeciwko malowaniu w alegorycznym obrazie twarzy prawdziwych luda i nie protestowałbym przeciw temu pomysłowi, gdybym to ja malował ściany Sądów, choć tak się dla Sądów szczęśliwie składa, że nie mnie tę pracę powierzono. (...) Coś mi się jednak zdaje, że przyjemność, jaką czerpałby słynny człowiek z faktu, że włączono go do alegorii, musi zależeć w dużym stopniu od tego, co alegoria przedstawia. (...) Gdybym to ja tworzył alegorie z twarzami prominentnych postaci życia publicznego... no, ale jak mówiłem, kto inny dostał tę pracę. Na odwrocie monety o wartości pół suwerena (przykro wspomnieć, jak rzadki to u mnie przedmiot) znajduje się prościutka alegoria, przedstawiająca świętego Jerzego i smoka. Wygląda to, jakby człowiek siedzący na koniu zabijał karalucha nożem kuchennym. Nie jestem pewien, którego męża stanu wybrałbym na świętego Jerzego, ale konkurencja do roli karalucha byłaby przeogromna."

        Demokracja nie sprawdza się we współczesnym świecie, gdyż pasuje przede wszystkim do niedużych ludzkich zbiorowości. Tymczasem dzisiejsza cywilizacja przemysłowa to złożony i rozległy system społeczno-prawny:

"Łatwo narzekać na demokrację i wołać, że trzeba nam rządów arystokracji intelektualnej. Problem w tym, że każda taka arystokracja okazuje się doszczętnie wyprana z intelektu. Z góry i bez trudu można zgadnąć, jakie będą błędy ciemnych mas. Czego jednak nikt nie zdoła przewidzieć, czego nikt nie wyśniłby w najgorszym koszmarze, czego nie spłodziłaby najbardziej chora wyobraźnia - to błędy ludzi dobrze poinformowanych. (...) Niektórzy głoszą, że człowiek wykształcony powinien być przewodnikiem tłumów, ich filozofem i przyjacielem; niestety, niemal zawsze okazywał się przewodnikiem wiodącym na manowce, zdradzieckim przyjacielem i bardzo płytkim filozofem. Katastrofy dziejowe, łącznie z tymi, które obecnie nas trapią, nie wynikły z działań prostych, prozaicznych ludzi, którzy wiedzieli, że nic nie wiedzą, ale z działań wysoce teoretycznych osób, które z całą pewnością wiedziały, że wiedzą wszystko."



Jaga Rydzewska, "Chesterton. Dzieło i myśl" (220-224), wyd. Antyk Marcin Dybowski

Powrót